sobota, 11 kwietnia 2015

Pierwszy dzień wiosny

Wisi mi kalendarz, dosłownie w kuchni i w przenośni, przynajmniej, jeśli chodzi o niektóre święta i początek pór roku. 
Taki na przykład początek wiosny jest dla mnie datą ruchomą i na pewno nie zacznie się wcześniej niż stopnieją śniegi, a na termometrze zewnętrznym pojawi się kilkanaście stopni. Wiosna zaczęła się więc dzisiaj, w dniu, w którym świeci słońce a my z przyjemnością możemy sobie zrobić małą wycieczkę. 
Zastanawiałem się, jakie ciekawe miejsca do odwiedzenia można znaleźć w sensownie bliskiej okolicy i dzięki wujkowi Google zdecydowałem, że... Wenecja. Jaka Wenecja? Najbliżej mamy do Wenecji Opolskiej nazywanej tak dzięki kanałom, a właściwie jednemu konkretnemu kanałowi o nazwie Młynówka. Nie jest to sztuczny kanał, a jedynie prakoryto Odry, ale kto by się sprzeczał o szczegóły. Stojące nad kanałem stare kamienice i spichrze zostały odnowione i podświetlone, teraz, gdy patrzy się na nie z ulicy Piastowskiej to faktycznie mogą nasuwać się skojarzenia z Wenecją. Nie omieszkali skorzystać z tego restauratorzy, a jedna z restauracji, ta, w której akurat byliśmy nazywa się nawet „Venezia” i oferuje między innymi stoliczki na rzecznej barce. Opole wygląda na spokojne, przyjemne miasteczko. Prawdziwa rzeka dodaje miastu uroku i atutów w postaci miejsc na grilla, do spacerowania, biegania itp. Są oczywiście ścieżki rowerowe, jest sporo knajp i knajpeczek z widokiem na wodę. Oczywiście jest też słynny Amfiteatr Tysiąclecia...
Zanim jednak dotarliśmy do Opola przejechaliśmy przez Górę Świętej Anny i wieś o nazwie Żyrowa interesującą głównie z powodu stojącego tam barokowego pałacu i pobliskich zabudowań onegdaj do tegoż pałacu należących.