piątek, 23 maja 2014

Kot ma wielkie oczy

Wiem, że ludzie na swych blogach piszą o różnych bzdetach, o pieskach, kotkach, rybkach… Tak, to określają ci, którzy sami żadnego zwierzątka nie mają. Gdy jednak jest się już „szczęśliwym” panem zwierzaka, to okazuje się, że taki zwierz potrafi być naprawdę interesujący, ba, wręcz hipnotycznie fascynujący. 


Nooo, może poza rybkami...


Jednak te KOOOTY! Są jak światy alternatywne, jak obiekty nie do końca istniejące w naszym kontinuum czasoprzestrzennym. Czasem naprawdę nie wiadomo, czy kot to zwierzę, czy stan umysłu (i czyjego umysłu).

Zainspirowany kocim blogiem kociki-abigail.blogspot.com pozwoliłem sobie napisać kilka słów o własnym Kocie. Piszę przez DUŻE „K”, bo Kot, to jego imię. Ma jeszcze kilka innych, ale uporczywie odmawia ich podania.


Nie zilustruję niestety tego wpisu wieloma zdjęciami, bo automatyka mojego aparatu wyraźnie nie lubi czarnego kota i głupieje. Po prostu nie mam dobrych zdjęć...



„Mojego” kota przygarnęła żona, która w przeciwieństwie do mnie uwielbia te futrzaki do tego stopnia, że jestem prawie pewien, iż w którymś z poprzednich żywotów sama miała kocie futerko. Teraz ma charakterek. No, więc żona chciała mieć i wzięła małą, czarną kotkę, ale… W ostateczności kotka okazała się kotem i ten kot zdecydował, że nie będzie żony tylko mój… Nie jest to pokręcone?

Kotek jest z rodzaju gadających, zwłaszcza, gdy usiłuje mi wytłumaczyć, że pomimo późnej pory powinienem, ba wręcz muszę wypuścić go na dwór. Jestem pewien, że zdarza mu się nawet przeklinać w ostateczności. Czy kotu może śnić się, że jest człowiekiem? Bo ja już nic nie wiem. Kiedyś usłyszałem, jak gada przez sen i wierzcie mi, brzmiało to, jak słowa. Ciarki człowiekowi przechodzą w takich momentach. Do gadania się przyzwyczaiłem, ale do telepatii jeszcze nie, nie wiem, co będzie następne, może lewitacja, teleportacja? Poważnie się zastanawiam gdy, np. idę do kuchni z zamiarem przygotowania kawałka surowego kurczaka dla „koteczka” a koteczek materializuje się koło mnie, choć wiem, że przed chwilką spał, lub był na dworze. Zastanawiam się wtedy czy ja go nieświadomie przywołałem, może telepatycznie, czy też może on kazał mi iść do lodówki po mięso. 
Kocia hipnoza :)

Wiem, słyszałem o przekazie pozawerbalnym, o drobnych gestach niezauważalnych dla człowieka, a doskonale widocznych dla dobrego obserwatora, jakim jest kot, może w pewnych przypadkach tak to działa, ale skąd kot wie, po co idę, równie dobrze mogę iść po piwo. Nie tłumaczy to też przypadków, gdy kot materializuje się w kuchni, choć nie mógł mnie widzieć, bo spał lub był daleko. 

Inna sprawa, mój kot wychodzi na dwór, zeskakuje z tarasu i buszuje gdzieś w krzakach. Co gorsza, nauczył się polować na myszy i znosi je do domu. Wszystko byłoby OK. Kot kojarzy się zazwyczaj z myszami nie z jabłkami, ale my u diabła mieszkamy w mieście i to miał być miejski kot. OK trudno, zabieram mu te myszy, jeśli tylko są w całości.

W związku z polowaniami kotek bardzo niechętnie przychodzi do domu. Właściwie znika na całe godziny i mogę go sobie woooołać! ile tylko dusza zapragnie. Nie przyjdzie, jeśli nie ma ochoty, ale… Przychodzi zawsze, gdy bardzo mi zależy, np. w przypadku, gdy potrzebuję gdzieś wyjść i zamknąć drzwi na taras. Nie, nie ma tak różowo, na wołanie nadal nie przychodzi, ale ma doskonałe wyczucie czasu i zawsze zdąży w ostatniej chwili, zanim eksploduję ze złości lub zanim będę ostatecznie spóźniony. 

Kot, oprócz gadania ma cały arsenał zręcznych środków pozwalających mu manipulować człowiekiem. Kojarzycie Kota w Butach, tego z filmu Shrek. Mój też robi takie Wielkie Oczy, wykorzystuje to, jako broń ostateczną, gdy gadanie i kocie przekleństwa nie odnoszą skutku. Robi taaakie oczka, trąca delikatnie łapką i mówi „miał”, choć ostatnio stał się poliglotą i nauczył się od myszy mówić „pii”.

Jeszcze jedno – Sny. Kotu zdarza się uśpić moją czujność i gdzieś tam na paluszkach podejść, położyć się początkowo na brzegu łóżka, a potem zająć przynajmniej jedną trzecią. Otóż gdy śpi z nami kot, to mamy bardzo wyraźne i czasem dziwne sny. Może to przypadek. Chciałbym, żeby miało to jakieś wytłumaczenie naukowe, jakąś rzetelną teorię z zakresu psychologii, a na razie przypisuję to kotu, zresztą wszystko mu przypisuję – bałagan w kuchni, zniknięcie całej butelki wina i tym podobne drobiazgi.

PS. Wczoraj wieczorem wracałem samochodem do domu i zauważyłem mojego kociaka wałęsającego się po chodniku, kot spojrzał na samochód i zwiał, by przywitać mnie tradycyjnie przy drzwiach wejściowych.

Czyż kot nie jest wystarczająco interesującym zwierzakiem?

Słodziak z kiełkiem :)



Teraz o kocie nazywającym się Google.


Lubię nowoczesne technologie, choć maniakiem nie jestem, nie chce mi się śledzić wszystkich nowości i wnikać we wszystko, dlatego też wyżej wymienionej firmie udało się mnie ostatnio zaskoczyć. Wiem, że roboty Googla czytają moje e-maile, moje smsy, wiedzą czego szukam w necie i gdzie dokładnie mieszkam, trudno, coś za coś. Nie pomyślałem jednak, że algorytmy Googla analizują też wrzucane do netu zdjęcia. Zdziwiłem się, gdy na drugi dzień po wrzuceniu fotek na bloga (Wpis „Rycerze pod Zamkiem Tenczyn) dostałem powiadomienie na tablecie. „Galeria Google udoskonaliła twoje zdjęcia” lub coś w tym stylu. Klik i co ja widzę? Algorytm Googla odnalazł kilka moich fotek zrobionych w serii. Przeanalizował, odkrył, że przedstawiają ruch i zmontował to wszystko w zgrabną animację. 


4 komentarze:

  1. Takie ruchome zdjęcia już widziałam :), ciekawe..
    A o Kocie napisałeś wprost cudownie. Dziękuję za odwołanie się do kocików ;)...
    Fantastyczny ten zwierzak. Ja mam taki kontakt telepatyczny tylko z Urwisem... Z Małym Kotem ciut mniejszy, ale z nim mam za to lepszy kontakt zwykłymi metodami :D...

    Się pouśmiechałam czytając z rana... Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Coś w tych czarnych kotach jest :) Wystarczy popatrzeć na focię, którą teraz dołożyłem. Rozmarzone oczka, ale kiełek wystaje :)
      Na razie nic więcej o kocie nie napiszę, wywaliłem się na rowerku i złamałem rękę, prawą w dodatku :(

      Podobno czasem zdarzają się mniejsze wypadki, by uchronić nas przed większymi. Nie wiem, co o tym myśleć, ale właśnie miałem jechać w dłuższą podróż...
      Cóż, teraz będę miał czas na długie obserwacje kota, zapewne z wzajemnością.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Przepiękne i urocze Kocisko. Z pewnością ma nadprzyrodzone moce i wysyła mentalny przekaz by iść do kuchni po kuraka ;) tylko warto by go bardziej pilnować żeby mu się krzywda nie stała na ulicy. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, powtórzę to kotu :)
      Kotek nie wychodzi poza ogrodzenie terenu osiedla, a po wewnętrznych drogach jeździ się bardzo powoli ze względu na dzieci i koty. Jednak zagrożenie jest trochę inne, zauważyłem wieczorem, za ogrodzeniem całkiem dużego lisa i zastanawiam się teraz na ile kocina jest smaczna dla głodnego rudzielca...
      Lis widział kota, a kot lisa nie.
      Pozdrawiam
      Widziałem, że mieszka u Ciebie podobny kotek :)

      Usuń